Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukienki komunijne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sukienki komunijne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2015

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc 1, sezon 2015/2016

Witamy w kolejnym sezonie. Swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami dotyczącymi przygotowań do I komunii ponownie będzie się  z wami dzielić Joanna. Ponownie, bo 2 lata temu do komunii szła jej starsza córka Zuzia, a teraz szykuje się młodsza - Ada. Zapraszamy do lektury i komentowania.


Już raz w swoim życiu miałam przyjemność być "mamą komunijną". Dwa lata temu moja starsza córka przystąpiła do tego sakramentu. Po dłuższej przerwie, która nastąpiła w związku ze zmianami - bo komunia teraz jest w 3. klasie - znów zaczynamy cały proces od początku.
Komunia odbędzie się 7 maja, w sobotę. I znowu zastanawiam się, czy obiad robić (tak jak poprzednio) w domu, czy jednak zdecydować się na restaurację. Od dłuższego czasu toczą się też dyskusje pomiędzy księdzem, a rodzicami na temat strojów komunijnych. Wszyscy wiemy, że komunia nie powinna być rewią mody i nie jest to miejsce na weselne suknie, ale dużo ładniej dziewczynki wyglądają w skromnej, ładnej sukience niż w albie. Przynajmniej ja jestem takiego zdania. ciekawe, czy uda nam się przekonać księdza? ...
Zuzia i Ada 2 lata temu.

piątek, 16 stycznia 2015

Ratunku - komunia, czyli oryginalny pomysł na sukienkę

W ubiegłym sezonie córka pewnej znajomej szła do I komunii świętej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pomysł, który przy tej okazji zrealizowała. Wymyśliła, że... niech zresztą sama opowie:

"Ratunku... komunia!!! Ta myśl spędzała mi sen z oczu. Moja córka miała przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. No i co? No i masa pytań: gdzie przyjąć gości, jak wszystko zorganizować i w co ubrać dziecko, by nie wyglądało jak beza i by nie zapłacić za sukienkę majątku. 

Temat sukienki rozwiązała babcia, która wpadła na pomysł, by wykorzystać... moją suknię ślubną. Od dziesięciu lat wisiała w szafie i czekała na swoje drugie wyjście. To był ten moment! Z zapałem zabrałyśmy się do realizacji pomysłu. Odwiedziłyśmy znajomą krawcową, która z chęcią podjęła się zadania. I - udało się! W ciągu tygodnia powstała suknia komunijna, której koszt nie przekroczył 150 zł - całkiem nieźle, prawda? A efekt? Oceńcie sami. My byłyśmy bardzo zadowolone."
autorka: Kasia, mama Julii

środa, 12 lutego 2014

Już od rana pachniało kwiatami...



Zapraszamy do lektury wspomnień komunijnych dorosłej dziś wychowanki Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidzących w Laskach.

"Dzień 18 maja 1975 roku – jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu; w drewnianej kaplicy na terenie Ośrodka dla Dzieci Niewidzących, w środku lasu, wraz z kilkanaściorgiem dzieci, po raz pierwszy przyjęłam Komunię Świętą. Przygotowania do tego wydarzenia trwały kilka miesięcy. Przystępowałam do Komunii jako pierwszoklasistka, więc nie radziłam sobie jeszcze z czytaniem na tyle, by sama przygotować się do egzaminu z Katechizmu. Podobnie, jak wszystkie koleżanki z mojej klasy, zostałam powierzona starszej koleżance, która potrafiła już dobrze czytać i pomagała mi w przygotowaniach.
Sukienki na tę uroczystość cała grupa miała jednakowe; były szyte w szwalni internatu,
w którym mieszkałyśmy. Wianki ze świeżych kwiatów uwite przez każdą z mam, które wyjątkowo mogły przyjechać dzień wcześniej i przenocować w internacie, były jedyne w swoim rodzaju, bo „czuło się” w nich rękę i serce mamy, za którą na co dzień tęskniłyśmy.
 
Do każdego dziecka mogło przyjechać 5 osób z rodziny, do mnie przyjechało osiemnastu gości z Łowicza, moich rodzinnych stron. Jedna z moich ciotecznych sióstr przywiozła nawet łowicki strój i założyła go na Mszę Świętą i wspólne zdjęcie.
Dzień I Komunii był świętem Zesłania Ducha Świętego; już od rana pachniało kwiatami
z wianków, a także wszystkimi kwiatami i krzewami kwitnącymi w tym czasie przed kaplicą i stojącymi na Ołtarzu. Podczas Mszy Świętej koledzy czytali brajlem czytania, a ja z koleżanką śpiewałam psalm.
Po Mszy Świętej sala gimnastyczna internatu zamieniła się w domowy salon pełen wiosennej dekoracji, skąpanych w zieleni warzyw kanapek, zapachu ciast, a przede wszystkim serdeczności. Wszystko w tym dniu działo się dla nas: powitanie i życzenia siostry kierowniczki, kiedy przyszłyśmy już do internatu, koncert przygotowany przez starsze koleżanki po zakończonym śniadaniu.

Czas do obiadu każda z nas mogła spędzić tak, jak chciała, ze swoją rodziną. My poszliśmy na spacer do lasu. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy na Górze Ojca, która zimą była wspaniałym torem saneczkowym. Po bardzo uroczystym obiedzie i kolejnym rodzinnym spacerze, przyjechała grupa młodzieży (nie pamiętam już skąd) i wystawiła dla nas spektakl o Świętej Agnieszce – pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie, mimo że nie był wyłącznie wesoły.
Dotychczas dzień I komunii św. jest dla mnie jednym z najważniejszych świąt w roku."




środa, 22 stycznia 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 4

Sukienka na wyciągnięcie ręki

Jesienią, kiedy trójki klasowe, czyli nasi reprezentanci, dokonali wyboru sukienek komunijnych dla dziewczynek z naszej parafii, ustalono, że w styczniu wszyscy będą mogli zobaczyć „na żywo” wybrane fasony. W ustalonym dniu firma szyjąca sukienki przyjechała do szkoły, by zaprezentować je z opcją dotknięcia, a nawet przymierzenia. Jednak… tłum rodziców i dzieci kłębił się już od samego wejścia na piętro, zaduch i pokrzykiwania matek skutecznie zniechęcały do zbliżenia się do sukienek. Punktem kulminacyjnym był moment, gdy weszła pewna bardzo „zatroskana mamusia” z córką i oznajmiła głośno: „Moja córka jest chora, ma ponad 39 stopni gorączki i MUSI przymierzyć sukienkę jako pierwsza”. Łokcie, pokrzykiwania...  i udało jej się! Kilku rodziców od razu uciekło ze swoimi pociechami, by nie złapać wirusa czy bakterii. A mi przez głowę przemknęło: „Dom wariatów”.

http://bamaxnet.pl/87-sukienka-z-karczkiem-z-gipiury.html
Czekałyśmy jakiś czas wśród pokrzykiwań i szturchańców, ale ostatecznie nie zobaczyłyśmy z bliska żadnej z sukienek.  Mimo próśb Zuzi, która bardzo chciała przymierzyć którąś z nich, wyszłyśmy ze szkoły bez podjętej decyzji. Zupełnie nie rozumiem tego szaleństwa i obłędu w oczach niektórych rodziców. My sukienkę wybierzemy na podstawie zdjęcia, albo podjedziemy do pracowni, w której sukienki są szyte i może uda się na spokojnie wszystko przymierzyć.

Miara ma być zdejmowana pod koniec stycznia, na każdą klasę przewidziane jest 30 minut. Mam nadzieję, że to będzie wystarczający czas, bo potem kolejne klasy w kolejce i – oby nie - kolejne przepychanki…

Byle do maja.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 3


Roraty, sukienki, zaliczenia

www.bamaxnet.pl

Grudzień nastał nie wiem kiedy, a w listopadzie było spotkanie dotyczące strojów. W naszej parafii chłopcy mają mieć czarne albo ciemne garnitury, a dziewczynki w pierwotnej wersji miały mieć alby. Okazało się jednak, że będą sukienki. Nie wiem skąd i dlaczego te zmiany, kto podjął decyzję, ale cóż... Trzeba akceptować rzeczywistość. W każdym razie najważniejsze, że firma szyjąca sukienki została wybrana i są 3 wzory sukienek do wyboru w ramach klas. A jedna bardzo mi się podoba! Ostatecznego wyboru modeli mają dokonać klasowe komitety komunijne. Oby wybrali moją faworytkę! Na razie nie myślę o całej tej „otoczce” związanej z mierzeniem i szyciem sukienki, bo nawet nie wiem, czy Zuzia będzie chciała ją założyć. Ale, wszystko przed nami.
Podczas listopadowego spotkania dostaliśmy też nowe zadanie przedkomunijne: dzieci (więc rodzice również) powinny być 2 razy na roratach. Roraty zaczęły się w grudniu i są odprawiane codziennie o szóstej rano. Dla dzieci są czwartki, wtedy przychodzi się na mszę z lampionami, a po mszy są pączki i ciepłe kakao. Zuzia zupełnie nie jest zainteresowana wstawaniem o piątej rano, żeby wybrać się do kościoła. Ja z resztą też :-). Za to młodsza córka rozważa roraty, bo jest fanką kakao i pączków. Pozostałe dzieci z klasy Zuzi też niespecjalnie garną się do tego „zadania”, więc jeszcze sprawdzimy, czy jest obowiązkowe.

Ciągle nie mamy rezerwacji w restauracji. Nie mam czasu się tym zająć. Nie byliśmy też jeszcze na żadnej obowiązkowej mszy w 1. niedzielę miesiąca. W grudniu będzie pierwsza. Mam nadzieję, że nikt nie prowadzi listy obecności…

Zuzia zaliczyła już większość modlitw i właśnie otrzymała nowe wyzwania: Mały Katechizm (pytania i odpowiedzi) i Spowiedź Święta – oczywiście do nauczenia się i zaliczenia. Córka połowy tematów nie rozumie, niełatwo jej to wszystko wytłumaczyć. W tym wieku dzieci nie są na to chyba jeszcze gotowe…