Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunie 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunie 2014. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 kwietnia 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 7

Już za chwileczkę, już za momencik

Zuza została dopuszczona do komunii. Uff, wszystko zaliczone, zdane i dostarczone! Jedna część już za nami. Sukienkę odbieramy w ten piątek. Mam nadzieję, że nie będzie konieczności zmian, że będzie pasować jak ulał. Pozostanie jeszcze zakup dodatków, bo Zuzia chce mieć wszystko: bolerko, torebkę, rękawiczki i wianek. A w moim portfelu coraz puściej...
W niedzielę palmową na mszy będą święcone medaliki. Zuza dostanie od matki chrzestnej piękny złoty medalik z tej okazji. Muszę jeszcze palmę kupić.
Mamy już ustalone daty prób oraz pierwszej spowiedzi. To już niebezpiecznie blisko!
Restauracja… obiad rodzinny... - mamy wątpliwości. Wstępna rezerwacja jest, ale może jednak w domu zrobimy? W sumie ma być 15 osób. Chyba dałabym radę? Daję sobie jeszcze kilka dni na podjęcie ostatecznej decyzji.
Zostaje jeszcze temat prezentu. Wiem, że nic nie wiem! Zuzia mówi: „Mamusiu, przecież prezenty nie są najważniejsze”. Ale ja wiem, że potem dzieci będą rozmawiać, chwalić się, więc rodzinie pozostawiam wolny wybór co do upominków. A my kupimy jej tablet. Taki mały, niedrogi, w sam raz na „jej potrzeby” – o ile takie są... 

środa, 5 marca 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 5



Przyspieszenie

Mamy już marzec, a ja mam wrażenie, że pod względem przygotowań komunijnych „jestem w lesie”. W lutym była obowiązkowa msza dla dzieci, ale kazanie ksiądz wygłosił do rodziców. Bo to rodzice nie umieją zachowywać się w kościele, jak się okazuje. Oj, niedobrze, niedobrze... 
Do końca marca trzeba donieść do parafii zaświadczenie, że dziecko jest ochrzczone. Do końca kwietnia dzieci muszą zaliczyć wszystkie pozostałe modlitwy i pytania (Mały Katechizm). Wiadomo, każde uczy się w swoim tempie i zalicza w miarę możliwości czasowych. Strasznie tego dużo!
Miara do sukienki chociaż zdjęta! I koniecznie muszę w końcu zakręcić się w temacie restauracji i obiadu, bo postraszyła mnie właśnie jedna z mam, że mogę mieć już problem... Hmm... najwyżej przyjęcie zrobię w domu... Jeszcze kwestia prezentu - ciągle nie wiemy co to ma być. Rodzina zaczyna się pytać, a my prezentujemy "luzy decyzyjne". Z jednej strony nie chcę, żeby to był np. tablet, a z drugiej strony nie chciałabym, żeby Zuzia otrzymała złote łańcuszki, Biblie czy obrazki. Ech, ciężkie jest życie matki komunijnej...

środa, 12 lutego 2014

Już od rana pachniało kwiatami...



Zapraszamy do lektury wspomnień komunijnych dorosłej dziś wychowanki Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidzących w Laskach.

"Dzień 18 maja 1975 roku – jeden z najszczęśliwszych dni w moim życiu; w drewnianej kaplicy na terenie Ośrodka dla Dzieci Niewidzących, w środku lasu, wraz z kilkanaściorgiem dzieci, po raz pierwszy przyjęłam Komunię Świętą. Przygotowania do tego wydarzenia trwały kilka miesięcy. Przystępowałam do Komunii jako pierwszoklasistka, więc nie radziłam sobie jeszcze z czytaniem na tyle, by sama przygotować się do egzaminu z Katechizmu. Podobnie, jak wszystkie koleżanki z mojej klasy, zostałam powierzona starszej koleżance, która potrafiła już dobrze czytać i pomagała mi w przygotowaniach.
Sukienki na tę uroczystość cała grupa miała jednakowe; były szyte w szwalni internatu,
w którym mieszkałyśmy. Wianki ze świeżych kwiatów uwite przez każdą z mam, które wyjątkowo mogły przyjechać dzień wcześniej i przenocować w internacie, były jedyne w swoim rodzaju, bo „czuło się” w nich rękę i serce mamy, za którą na co dzień tęskniłyśmy.
 
Do każdego dziecka mogło przyjechać 5 osób z rodziny, do mnie przyjechało osiemnastu gości z Łowicza, moich rodzinnych stron. Jedna z moich ciotecznych sióstr przywiozła nawet łowicki strój i założyła go na Mszę Świętą i wspólne zdjęcie.
Dzień I Komunii był świętem Zesłania Ducha Świętego; już od rana pachniało kwiatami
z wianków, a także wszystkimi kwiatami i krzewami kwitnącymi w tym czasie przed kaplicą i stojącymi na Ołtarzu. Podczas Mszy Świętej koledzy czytali brajlem czytania, a ja z koleżanką śpiewałam psalm.
Po Mszy Świętej sala gimnastyczna internatu zamieniła się w domowy salon pełen wiosennej dekoracji, skąpanych w zieleni warzyw kanapek, zapachu ciast, a przede wszystkim serdeczności. Wszystko w tym dniu działo się dla nas: powitanie i życzenia siostry kierowniczki, kiedy przyszłyśmy już do internatu, koncert przygotowany przez starsze koleżanki po zakończonym śniadaniu.

Czas do obiadu każda z nas mogła spędzić tak, jak chciała, ze swoją rodziną. My poszliśmy na spacer do lasu. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy na Górze Ojca, która zimą była wspaniałym torem saneczkowym. Po bardzo uroczystym obiedzie i kolejnym rodzinnym spacerze, przyjechała grupa młodzieży (nie pamiętam już skąd) i wystawiła dla nas spektakl o Świętej Agnieszce – pamiętam, że zrobił na mnie duże wrażenie, mimo że nie był wyłącznie wesoły.
Dotychczas dzień I komunii św. jest dla mnie jednym z najważniejszych świąt w roku."




wtorek, 5 listopada 2013

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 2



Różańcowy październik

W szkole przygotowania do komunii ruszyły pełną parą już od początku roku. Dzieci w każdym miesiącu mają do zaliczenia modlitwy, z których ksiądz odpytuje na ocenę. Zastanawiam się, jak moja córka jest w stanie tak szybko nauczyć się czasem dziwnych i na co dzień nieużywanych słów i zwrotów. Ale na razie dzielnie zalicza wszystko w terminie. Dodatkowo, w październiku dzieci chodziły do kościoła na różaniec. Obowiązkowo trzeba było być przynajmniej 5 razy. Nam udało się być na dziesięciu różańcach, ale wielu rodziców miało problem, żeby zdążyć z pracy do kościoła na godzinę 17.00. Żeby sobie wzajemnie pomóc ustaliliśmy, że w jednym tygodniu jedna mama zabierała kilkoro dzieci, a w kolejnym tygodniu inna mama miała „dyżur”. Dzięki takiemu rozwiązaniu dzieci mogły spełnić oczekiwania i dostać zaliczenie. Spotkania różańcowe były naprawdę ciekawe i Zuzia z przyjemnością w nich uczestniczyła. Dzieci śpiewały, siostra grała na gitarze, każdy przynajmniej raz musiał powiedzieć do mikrofonu „Zdrowaś Mario”, co było dla dzieci nie lada przeżyciem.
W listopadzie czeka nas spotkanie dotyczące między innymi wyboru strojów komunijnych, większością głosów zdecydowaliśmy, że dzieci będą mieć alby. Będzie też wybierana firma, która zajmie się filmowaniem ceremonii i robieniem zdjęć. Nie mam jeszcze zarezerwowanej restauracji, bo ceny są czasem zaporowe. Ech, przygotowania niemalże jak do wesela...

wtorek, 1 października 2013

Zamieszanie z komuniami trwa

Wygląda na to, że I komunia św. wciąż dla wielu rodziców jest w tym roku tematem-zagadką. Już zdążyłam zapowiedzieć w jednym z postów, że w serii "Z pamiętnika...." będą wpisy dwóch mam dzieci pierwszokomunijnych - bo obie chętne do pisania mamy były przekonane, że ich dzieci w tym roku mają komunię - a tu wczoraj okazało się, że jedna z nich dopiero za rok znajdzie się w wirze przygotowań pierwszokomunijnych. W jej parafii, jak pewnie w wielu innych w tym roku, losy I komunii św. ważą się - jak widać - do przysłowiowej ostatniej chwili.
Nic to - jedna pisząca dla nas mama jest z nami, zna termin komunii, czyli sprawa raczej pewna i obiecała dzielić się z nami kolejnymi doświadczeniami przedkomunijnymi. Czekamy na kolejny post :-)





www.bamaxnet.pl