Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunijne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunijne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

Ratunku - komunia, czyli oryginalny pomysł na sukienkę

W ubiegłym sezonie córka pewnej znajomej szła do I komunii świętej. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie pomysł, który przy tej okazji zrealizowała. Wymyśliła, że... niech zresztą sama opowie:

"Ratunku... komunia!!! Ta myśl spędzała mi sen z oczu. Moja córka miała przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej. No i co? No i masa pytań: gdzie przyjąć gości, jak wszystko zorganizować i w co ubrać dziecko, by nie wyglądało jak beza i by nie zapłacić za sukienkę majątku. 

Temat sukienki rozwiązała babcia, która wpadła na pomysł, by wykorzystać... moją suknię ślubną. Od dziesięciu lat wisiała w szafie i czekała na swoje drugie wyjście. To był ten moment! Z zapałem zabrałyśmy się do realizacji pomysłu. Odwiedziłyśmy znajomą krawcową, która z chęcią podjęła się zadania. I - udało się! W ciągu tygodnia powstała suknia komunijna, której koszt nie przekroczył 150 zł - całkiem nieźle, prawda? A efekt? Oceńcie sami. My byłyśmy bardzo zadowolone."
autorka: Kasia, mama Julii

wtorek, 25 listopada 2014

Czy wiecie, że...? - Cudowny Medalik

Jednym z wydarzeń w trakcie przygotowania dzieci do I Komunii św. jest obrzęd wręczenia i poświęcenia medalików. Obrzęd ten łączymy z uroczystością Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (8 grudnia). W niektórych Parafiach dzieci otrzymują tzw. Cudowny Medalik, czy znacie jego historię?

Objawienie
Historia Cudownego Medalika rozpoczyna się 27 listopada 1830 roku, kiedy to nieznanej nikomu nowicjuszce Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, Katarzynie Labouré, objawia się Matka Boża. Podczas tego objawienia usłyszała ona słowa: „Postaraj się o wybicie i rozpowszechnienie medalika według tego wzoru. Wszyscy, którzy będą go nosić z ufnością i wiarą, otrzymają wiele łask”.
Św. Katarzyna zobaczyła dwie strony medalika. Na awersie postać Maryi, wyciągającej ku ziemi ręce, z których emanują promienie oznaczające łaski zlewane na ludzi. Maryję otacza napis: „O Maryjo bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”. Rewers obejmuje znak krzyża, z umieszczoną pod nim literą "I" oraz "M" (Immaculata Maria - Niepokalana Maryja). Poniżej dwa serca - jedno z koroną cierniową, drugie z koroną z róż, przebite mieczem. Symbolizują one miłość Jezusa i Maryi wobec ludzi oczekujących na łaski.
Katarzyna nie uczyniła ze swego objawienia sprawy publicznej - zwierzyła się jedynie swojemu spowiednikowi, księdzu Aladel. Ona sama pracowała w przytułku w Paryżu jako kucharka i praczka, zajmowała się hodowlą krów, wreszcie była furtianką. Dopiero po jej śmierci odczytano - spisaną na polecenie spowiednika - relację o objawieniach i od tej pory Medalik, wkrótce nazwany Cudownym, zaczął być powszechnie noszony jako źródło łaski. Ksiądz Aladel zwlekał początkowo z wybiciem medalika. W końcu zdecydował się przedstawić całą sprawę arcybiskupowi Paryża - de Quelen, a gdy ten okazał się przychylny, medalik wybito w 1832 roku w ilości 1500 egzemplarzy.
(materiał: serwis Katolik.pl)


poniedziałek, 3 listopada 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 1, 2014/15

Przygotowania do I komunii Soni trwają już od września. Na samym początku poruszony został temat strojów. Większość rodziców opowiedziała się za najprostszą i najtańszą białą albą. Proponowałam, żeby chociaż na pelerynce był wyhaftowany złoty krzyż, ale mój pomysł nie przyjął się niestety.
Tak mniej więcej wyglądał konkursowy różaniec  Soni
Zostały już także poświęcone różance do I komunii. Sonia wzięła udział w konkursie różańcowym i zrobiła swój własny (rysunek obok pokazuje jak mniej więcej wyglądał). Miałyśmy zamiar przygotować go z modeliny, ale okazała się tak twardym materiałem, że dałyśmy radę zrobić tylko 20 koralików, bardzo dużych i w kształcie... ślimaków. Resztę Sonia docięła z rurek po papierze toaletowym pokolorowanym na różowo. „Tajemnice” zrobiłam ja z pestek awokado. Wyszło nam dość ciekawe dzieło.
Zarezerwowaliśmy już także salę na rodzinny obiad. Wybór padł na najlepszy lokal w okolicy, a co! Załapaliśmy się jako ostatni, ktoś akurat zrezygnował. Sonia jest przeszczęśliwa, bo będą zabawy dla dzieci, dmuchany zamek, animatorzy, itp. Oprócz nas będą tam tego samego dnia jeszcze 4 inne przyjęcia  komunijne - dobrze ustawiony biznes :-)
Sonia chodzi do szkoły Montessori, w której stawia się na aktywność i samodzielność w działaniu. Nauka modlitw i reszta przygotowań do I komunii świętej jest zatem prowadzona tak, by zainteresować dzieci, zachęcić ich do samodzielnego eksplorowania tematu. Na razie odbywają się przygotowania do mszy, dzieci uczyły się o tym, jak przebiega ta część, podczas której spożywane są wino i chleb. Muszę przyznać, że pani prowadzi te lekcje w bardzo ciekawy sposób. Szkoda, że ja nie chodziłam do takiej szkoły...

Autorka tekstu: Joanna, mama Soni

środa, 9 kwietnia 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 7

Już za chwileczkę, już za momencik

Zuza została dopuszczona do komunii. Uff, wszystko zaliczone, zdane i dostarczone! Jedna część już za nami. Sukienkę odbieramy w ten piątek. Mam nadzieję, że nie będzie konieczności zmian, że będzie pasować jak ulał. Pozostanie jeszcze zakup dodatków, bo Zuzia chce mieć wszystko: bolerko, torebkę, rękawiczki i wianek. A w moim portfelu coraz puściej...
W niedzielę palmową na mszy będą święcone medaliki. Zuza dostanie od matki chrzestnej piękny złoty medalik z tej okazji. Muszę jeszcze palmę kupić.
Mamy już ustalone daty prób oraz pierwszej spowiedzi. To już niebezpiecznie blisko!
Restauracja… obiad rodzinny... - mamy wątpliwości. Wstępna rezerwacja jest, ale może jednak w domu zrobimy? W sumie ma być 15 osób. Chyba dałabym radę? Daję sobie jeszcze kilka dni na podjęcie ostatecznej decyzji.
Zostaje jeszcze temat prezentu. Wiem, że nic nie wiem! Zuzia mówi: „Mamusiu, przecież prezenty nie są najważniejsze”. Ale ja wiem, że potem dzieci będą rozmawiać, chwalić się, więc rodzinie pozostawiam wolny wybór co do upominków. A my kupimy jej tablet. Taki mały, niedrogi, w sam raz na „jej potrzeby” – o ile takie są... 

środa, 5 marca 2014

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 5



Przyspieszenie

Mamy już marzec, a ja mam wrażenie, że pod względem przygotowań komunijnych „jestem w lesie”. W lutym była obowiązkowa msza dla dzieci, ale kazanie ksiądz wygłosił do rodziców. Bo to rodzice nie umieją zachowywać się w kościele, jak się okazuje. Oj, niedobrze, niedobrze... 
Do końca marca trzeba donieść do parafii zaświadczenie, że dziecko jest ochrzczone. Do końca kwietnia dzieci muszą zaliczyć wszystkie pozostałe modlitwy i pytania (Mały Katechizm). Wiadomo, każde uczy się w swoim tempie i zalicza w miarę możliwości czasowych. Strasznie tego dużo!
Miara do sukienki chociaż zdjęta! I koniecznie muszę w końcu zakręcić się w temacie restauracji i obiadu, bo postraszyła mnie właśnie jedna z mam, że mogę mieć już problem... Hmm... najwyżej przyjęcie zrobię w domu... Jeszcze kwestia prezentu - ciągle nie wiemy co to ma być. Rodzina zaczyna się pytać, a my prezentujemy "luzy decyzyjne". Z jednej strony nie chcę, żeby to był np. tablet, a z drugiej strony nie chciałabym, żeby Zuzia otrzymała złote łańcuszki, Biblie czy obrazki. Ech, ciężkie jest życie matki komunijnej...

wtorek, 3 grudnia 2013

I komunia św. - wspomnienia z czasów wojny

Spotkałam wczoraj wieczorem panią sąsiadkę, rocznik 1936. Idąc z psami na spacer, rozmawiałyśmy m.in. o mojej pracy, a przy tej okazji o komuniach. Usłyszałam historię z jej życia, którą chyba warto się podzielić.
Pani Kasia miała w czasie II wojny światowej zaledwie kilka lat. W 1942 roku wywieziono jej rodziców do obozów pracy. Została sama, bez nikogo bliskiego. Małe dziecko. Opiekowali się nią dobrzy ludzie, często obcy. Na moje pytanie, czy była u I komunii świętej spojrzała smutno i kiwnęła głową. "Byłam, ale nawet nie ma co wspominać...". Bo pani Kasia owszem przystąpiła do I komunii świętej, ale było to w czasie wojny, była całkiem sama, bez rodziców, ubrana w strój, o którym nawet trudno powiedzieć, że był odświętny. Nie było żadnych wielkich przygotowań, żadnego świętowania, wspólnej radości z bliskimi. Nic, poza krótką, wzniosłą chwilą przyjęcia ciała Chrystusa. Wszystko pośpiesznie i w strachu.
Gdy słuchałam opowieści pani Kasi, myślałam o tym, jak bardzo czasy, w których żyjemy determinują przebieg wydarzeń, w których bierzemy udział. Jak inaczej obchodzi się obecnie uroczystości pierwszokomunijne...









czwartek, 21 listopada 2013

Jan Paweł II o pierwszej komunii świętej

Niedawno pytaliśmy, czy wiecie, jak wytłumaczyć swojemu dziecku, co jest istotą I komunii świętej. Oto słowa papieża Jana Pawła II z listu do dzieci z roku 1994. Może przydadzą się komuś podczas rozmowy z dzieckiem.
"Drodzy przyjaciele, niezapomnianym spotkaniem z Panem Jezusem jest bez wątpienia Pierwsza Komunia Święta, dzień który wspomina się jako jeden z najpiękniejszych w życiu. Eucharystia, ustanowiona przez Chrystusa w przeddzień Jego Męki, podczas Ostatniej Wieczerzy, jest Sakramentem Nowego Przymierza, jest największym z Sakramentów. W tym Sakramencie Pan Jezus pod postaciami chleba i wina staje się pokarmem naszych dusz. Dzieci po raz pierwszy przyjmują ten Sakrament uroczyście - właśnie w dniu Pierwszej Komunii Świętej - ażeby potem móc Go przyjmować jak najczęściej i w ten sposób pozostawać w zażyłej przyjaźni z Panem Jezusem."





www.bamaxnet.pl

sobota, 16 listopada 2013

Czy wiecie... - odc. 6


Co to jest różaniec wie każdy. Ale kto z Was wie, jak powstał i skąd wziął swoją nazwę?
Otóż, różaniec jako taki nie jest wytworem kościoła katolickiego. Był używany jeszcze przez urodzeniem Chrystusa przez wiele narodów i przybierał różne formy, jednak zawsze miał to samo zadanie: ułatwić odmawianie modlitw, zwłaszcza gdy niektóre formuły powtarzały się. W Chinach np. używano sznurów z węzłami, a w Indiach sznurków z perełkami owocu aksza. W Europie początkowo paciorki różańcowe robiono z ugniecionych płatków różanych, które sklejano gumą arabską. Stąd właśnie - od róży - powstała nazwa tej modlitwy, różaniec.

Pierwszą modlitwą chrześcijan, której nauczał Jezus, było „Ojcze nasz”. Kiedy powstały zakony, mnisi mieli obowiązek odmawiać tę modlitwę nawet po 150 razy. W modlitwach powtarzano także wielokrotnie słowa uwielbienia dla Maryi Dziewicy. Jak mówi ojciec Stanisław Łucarz, Jezuita z Krakowa: „różaniec nie spadł z nieba jako absolutna nowość. Pojawił się w późnym Średniowieczu jako pomoc dla prostych, nie umiejących czytać i pisać mnichów, którzy nie mogąc modlić się psalmami powtarzali Pozdrowienie anielskie i Ojcze nasz medytując nad tajemnicami historii zbawienia. Był więc w swej prostocie czymś zastępczym - jakby prowizorką. Niektóre prowizorki jednak okazują się niezwykle trwałe, a bywa że wręcz genialne. Tak stało się i z różańcem. Stopniowo wyszedł on poza kręgi mnichów i upowszechnił się w całym Kościele zachodnim”.

Dzisiejszą formę praktykowania różańca wprowadził papież Pius V w XVI w. Od tego czasu różaniec składa się z 3 części: radosnej, bolesnej i chwalebnej oraz z piętnastu tajemnic wiary.

Różańcowi przypisuje się cudowną moc – można znaleźć wzmianki o uzdrowieniach, uchronieniu ludzi przed niebezpieczeństwem, nawróceniu.

wtorek, 5 listopada 2013

Z pamiętnika matki pierwszokomunijnej - odc. 2



Różańcowy październik

W szkole przygotowania do komunii ruszyły pełną parą już od początku roku. Dzieci w każdym miesiącu mają do zaliczenia modlitwy, z których ksiądz odpytuje na ocenę. Zastanawiam się, jak moja córka jest w stanie tak szybko nauczyć się czasem dziwnych i na co dzień nieużywanych słów i zwrotów. Ale na razie dzielnie zalicza wszystko w terminie. Dodatkowo, w październiku dzieci chodziły do kościoła na różaniec. Obowiązkowo trzeba było być przynajmniej 5 razy. Nam udało się być na dziesięciu różańcach, ale wielu rodziców miało problem, żeby zdążyć z pracy do kościoła na godzinę 17.00. Żeby sobie wzajemnie pomóc ustaliliśmy, że w jednym tygodniu jedna mama zabierała kilkoro dzieci, a w kolejnym tygodniu inna mama miała „dyżur”. Dzięki takiemu rozwiązaniu dzieci mogły spełnić oczekiwania i dostać zaliczenie. Spotkania różańcowe były naprawdę ciekawe i Zuzia z przyjemnością w nich uczestniczyła. Dzieci śpiewały, siostra grała na gitarze, każdy przynajmniej raz musiał powiedzieć do mikrofonu „Zdrowaś Mario”, co było dla dzieci nie lada przeżyciem.
W listopadzie czeka nas spotkanie dotyczące między innymi wyboru strojów komunijnych, większością głosów zdecydowaliśmy, że dzieci będą mieć alby. Będzie też wybierana firma, która zajmie się filmowaniem ceremonii i robieniem zdjęć. Nie mam jeszcze zarezerwowanej restauracji, bo ceny są czasem zaporowe. Ech, przygotowania niemalże jak do wesela...

środa, 30 października 2013

Czy wiecie… - odc. 5



W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia wiele parafii w Polsce praktykowało tzw. wczesną  komunię świętą, czyli dopuszczanie do sakramentu Eucharystii dzieci nawet pięcioletnich. Do  zwolenników tej praktyki zaliczał się już znacznie wcześniej papież Pius X (o nim więcej w poście z 2 października – Czy wiecie… - odc. 1), a także papież Jan Paweł II.
Obecnie praktyka wczesnej Komunii nie jest w Polsce zbyt powszechna. Jednak ma wielu zwolenników, którzy argumentują, że dziecko ma prawo brać pełen udział we mszy świętej zgodnie ze słowami konsekracji: „Bierzcie i jedzcie wszyscy”, czyli także dzieci. Ponadto wśród zalet wczesnej Komunii wymieniają m.in. indywidualne podejście do dziecka, większe zaangażowanie rodziców w przygotowania i zdecydowanie mniejsze skomercjalizowanie tej uroczystości (mniejsza waga przywiązywana do strojów, prezentów, przyjęć w restauracjach).
Przeciwnicy komunii dla pięcio-, sześciolatków poddają w wątpliwość, czy dziecko w tak młodym wieku da się należycie przygotować do tego sakramentu. Twierdzą, że tworzy się niepotrzebne elity, dokłada pracy duszpasterzom, a rodzice, na których barki spadłoby w dużej mierze przygotowanie dziecka do komunii, w większości przypadków nie staną na wysokości zadania.
Pewnie, jak zwykle, prawda jest gdzieś pośrodku. Jakie jest Wasze zdanie?






Jeśli zainteresował Was temat wczesnej Komunii, to więcej znajdziecie na www.wczesna-komunia.com.pl
Przeczytajcie także ten artykuł  http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/1025015,we-wroclawiu-pierwsza-komunia-juz-w-przedszkolu-to-decyzja-arcybiskupa,id,t.html